piątek, 22 kwietnia 2016

Czas leci

Miesiąc minął od ostatniego wpisu, ale u nas nic ciekawego się nie dzieje. W zasadzie to czekamy na lepsza pogodę. Niby słońce świeci, a tak na prawdę jest zimno, w nocy przymrozki brrrrrr. Gdzież tu na działkę jechać.
Na działce wszystko kwitnie,

robi się kolorowo.

Nawet w budce lęgowej zagnieździły się sikorki ubogie :)

Może "majówka" będzie ok, aby pojechać ?

sobota, 26 marca 2016

Wielkanoc

Nareszcie, moje ulubione święto, yes !!!!!
Koszyczek gotowy, pachnie, że aż w nosie kręci.

Dekoracje nęcą, szczególnie Lusię.


Mnie dekoracje nie biorą, mnie bierze zapach szyneczki, polędwiczki unoszący się z koszyczka. Tyle że amatorów jakoś wielu.


 A kysz, poszli, to mój koszyczek, moje szyneczki.

Lusia jakoś wyjątkowo zasmakowała w... chlebku :) A  niech je, ale szyneczka jest moja.

Ummmmmmm, ten zapach, to soczyste mięsko, zanurzam kły i jestem w raju, kocim wielkanocnym raju.

Kociemby, wspaniałej wyżerki życzę, w zasadzie życzymy my wszystkie cztery.


niedziela, 20 marca 2016

Wiosna

Dzisiaj pierwszy dzień wiosny, a tu zimno, ale my zwarci i gotowi czekamy na ciepełko.


Na działce kwiatki rosną,

szpaki balkon odwiedzają.

Zaraz trzeba będzie jaja dekorować.


Póki co, my sobie czas zajmujemy zabawami.



środa, 17 lutego 2016

Dzień kota

tak, tak to dzisiaj właśnie.

My już dostaliśmy prezenty, pyszną trawkę i  saszetki naszego ulubionego Felixa .

A teraz zaprezentujemy swoje facjaty z pozdrowieniami dla wszystkich kociemb.

Lucek


Maciek


Tosia

Lusia

niedziela, 14 lutego 2016

Walentynki

Dziewczyny lubią Walentynki.

Wszystko oglądają, wąchają.

Do zdjęć pozują,

świeczkom się przyglądają.

Tak pięknie udekorowany stół mają, że ho ho.
A my chłopaki, hmmmmm, obserwujemy ptaszki.



Miłych Walentynek od kocich dziewczynek :))

poniedziałek, 1 lutego 2016

Pożegnanie

Dzisiaj po krótkiej, ale ciężkiej chorobie odeszła od nas nasza mama Misia.













Towarzyszyła nam i naszym człowiekom na działce od wielu lat. Teraz będzie pusto i smutno bez niej.

czwartek, 28 stycznia 2016

Miesiąc zleciał

Ani się obejrzałem, a tu prawie miesiąc zleciał od mojego wpisu na blogu. Sęk w tym, że kiedy zima trzyma, to pisać nie ma o czym.

Siedząc w domu, to albo się śpi, albo pozuje do zdjęć :-))

Mamy nowe miejsce, w którym lubimy sobie siedzieć, ot taka szafka, kiedyś stało na niej stereo, a teraz my.



Co innego na działce, tam, choć zimno i nawet śnieg leżał, to nasze koty dawały radę.

Gdy słońce świeciło, mama Misia potrafiła znaleźć miejsce, aby złapać trochę witaminy D.

Dosia zaś wolała powygrzewać się na tarasie. Nasz kolega Stefan ostatnio rzadko nas odwiedza, pewnie znalazł sobie inną stołówkę, ot co.