piątek, 11 października 2019

Przed ciszą wyborczą

Bo ja wiem, może i zagłosuję na tę Panią. Co najwyżej zostanę "napiętnowany". Ale najpierw skosztuję pysznego kwiatka, póki całkiem nie uschnie.

wtorek, 8 października 2019

Jesienna deprecha



Albo raczej deprecha domowa. Jak to zwykle u Tosi bywa. Bo też jest już w domu!
Dopiero co było tak: słońce i pełny luz.
A teraz tak: ani słońca, ani luzu.
 
Budkę, w której przyjechała, najpierw obwąchała Lusia.
Potem usadowił się w niej Maciek.
Ale jako że natura nie znosi próżni, na działce Tosię zastąpił sobowtór/podróbka. Trzeba przyznać, że niczego sobie. 
Są też Warsik i Niunia. Tu jeszcze słonecznie, ale wkrótce będą walczyć o przetrwanie. 
Z pomocą Człowieka oczywiście.

środa, 18 września 2019

Mówisz-masz


Lusia w domu! Odpoczywa po wakacyjnych szaleństwach.


Obwąchałem.
Przywitaliśmy się czule, acz z pewną rezerwą po tak długiej przerwie.
Potem zaś, ku mojemu oburzeniu, zaległa obok Maćka. W swojej popisowej pozie.
.
 

wtorek, 17 września 2019

Koniec lata?



Tak niektórzy wróżą. Lusia ma wrócić lada dzień do domu. Bardzo się cieszę, bo zmęczyło mnie już towarzystwo buca Maćka i chciałbym się wreszcie do mojej towarzyszki przytulić.
Popić razem wody z umywalki.


Na razie odbywamy kocie drzemki oddzielnie. Ja w betach,


ona w koszyku na tarasie. 
 Ewentualnie w trawach. Wtedy pilnuje jej Warsik.


Słońce jeszcze praży w ciągu dnia, ale noce coraz zimniejsze. I poranki.
Koty jak to koty, korzystają z każdego promyczka. Niunia na zmywaku.
Warsik (prawie) na hamaku - czeka, aż mu go rozwieszą.
Tosia gdzie popadnie.
Pilnuje też papryczek, żeby nikt nie zerwał. Bo ostre papryczki pyszne są. Tak twierdzą ludzie, my koty nawet nie zamierzamy ich próbować.
 Mamy swoje przysmaki. Te dopiero są pyszne!
Słonecznych kąpieli zażywają też... ważki. To ich pora. Oj, jak lubił je gonić mój brat bliźniak Lolek. Dawne dzieje.
A zza płotu bacznie obserwuje to rajskie działkowe życie... Tosiny sobowtór. 

Lato, lato, nie kończ się.
A na koniec zagadka. Kto jest kim?








 









piątek, 6 września 2019

Imieniny



Dziś było święto naszej Mamy. Tej Pierwszej i Najważniejszej. To bukiecik od nas.
Zmajstrowały go Tosia i Lusia na działce. 
Jej też zadedykowały dyplom, którym została nagrodzona działka. Musieliśmy go zmodyfikować, bo... RODO. Ale to nasza działka!
I to nasza Mama ją stworzyła. Miejsce przyjazne wszystkim istotom – ludziom, kotom, ptakom, jeżom, jaszczurkom etc.
Wszyscy pamiętają i z wdzięcznością wspominają.

wtorek, 20 sierpnia 2019

Zdobycz


Człowiek myślał, że Lusia poluje na ćmę bukszpanową, prawdziwą zmorę działkowców i nie tylko.
Polowała, i owszem, ale na coś zgoła innego. Nornica też szkodnik. Ma! Dopadła i niesie.

Posadziła na trawie i zmierzyły się wzrokiem... raz, drugi i trzeci.
 
 
 Ale kot nie zna litości. Wzrok krwiożerczy i morderczy. Ciąg dalszy przemilczymy.
Delikatną Tosią wstrząsnęły te widoki. Postanowiła się odprężyć. Sądząc po mętnym spojrzeniu, nieco przesadziła.




niedziela, 11 sierpnia 2019

Dzieje pewnej skrzyneczki




Najpierw została znaleziona. I zapakowana do transportu. Tu wkroczyliśmy my, koty. Maciek był odważniejszy, wlazł do środka. Ale zaraz wylazł, bo się bał chyba, że go przez pomyłkę wywiozą.
 
Ja na wszelki wypadek obadałem znalezisko z daleka. Phi, bo ja wiem, nic szczególnego w niej nie stwierdziłem. Na co komu taka skrzyneczka? Dziwni ci ludzie są.
To poszedłem się zdrzemnąć na kanapie w aureoli promieni słonecznych.
Na działce skrzyneczkę przejęła Tosia. Wprawdzie zmęczona była koszeniem trawy 
i pilnowaniem nowego hamaka,
ale mebelek musowo trzeba obejrzeć. Nic bez nas!
Kontemplację tajemniczej skrzyneczki przerwał dziewczynom podejrzany szelest w trzmielinie. To coś o wiele ciekawszego. Niestety, nic nie udało się upolować.
A tymczasem skrzyneczka została zagospodarowana. Ot, i cały sekret.