niedziela, 21 stycznia 2018

Wreszcie prawdziwa zima


Ze śniegiem. Z nieba, nie z torebki.
Dosia o dziwo lubi śnieg. Że też łapki jej nie marzną. Brrr!
Zresztą mama Misia też lubiła. To zdjęcie sprzed paru lat.
Ja, wychów pudełkowo-cieplarniany, w ogóle sobie tego nie wyobrażam.

Z zajęć ekstremalnych co najwyżej obserwuję wróbelki zza kraty. 
Drzewa, krzewy, trawy – wszystko pokryte puchową pierzynką. Bajkowy świat!
A w lesie wyrośli... bałwankowie.










niedziela, 14 stycznia 2018

Z nowym rokiem... starym krokiem


Wiecie, to chyba ściema jest, że z nowym rokiem coś się zmienia. U nas nic się nie zmieniło. Barłożymy się jak wcześniej.
 
Grzejemy kocie kości.
Czasami, jak nam się chce, pomagamy (choć podobno bardziej przeszkadzamy).

W kuchni
na półkach
w szufladach
na szafkach.
Obserwujemy wróbelki zza kraty.

Na działce też nic nowego. Stołówki działają. Dla kotów,
dla ptaków.







poniedziałek, 1 stycznia 2018

Nowy Rok na działce


Podobno była niezła zabawa. Zimne ognie, szampan (ale koty piły mleko).

Była Dosia przy świątecznym stole 
oraz wiecznie wystraszony i wiecznie głodny Stefan.

Szkoda, że nie mogłem tam być. Ale zostałem w domu z Santa Clausem. On niedługo wróci do piwnicy, więc chciałbym jak najdłużej z nim pobyć. Znów rozstaniemy się na cały rok :(
Były też balony.
I dla Dosi kameralna choinka w domku.
Nawet przybył dzięcioł zwabiony słoninką.







 

niedziela, 31 grudnia 2017

Do siego roku!

Nasza wesoła Gromadka życzy ludzkim i zwierzęcym Czytelnikom zdrowia i wszelkiej pomyślności w nadchodzącym Nowym Roku.
Oby Wam się szczęściło we wszystkim, co sobie w życiu zamierzycie. Kochajcie się i dbajcie o siebie nawzajem. Tak jak my :)


I nie strzelajcie w Sylwestra!

 

czwartek, 28 grudnia 2017

Desant Mikołajów


Spóźniony, bo spóźniony, ale w końcu jest. Głupio tylko wyglądają bez śniegu.

 
W zeszłym roku było choć trochę. Może jeszcze i w tym spadnie. Czego sobie i Wam życzę, bo świat ładniejszy jest na biało :)
W domu też mamy Mikołaja. Trzęsie brzuchem i mówi: Ho ho ho, Merry Christmas. Ho ho ho, Happy New Year. Santa Claus się nazywa. Uwielbiam go.
Jak widać nie tylko ja.

 

środa, 27 grudnia 2017

"Trzeci" dzień świąt


Ten był najfajniejszy. Najpierw zapukał listonosz. Przyniósł paczkę od Cioci i Wujka z daleka. A w niej pyszności
i... św. Gertruda z Nijvel, opiekunka kotów. Ma nad nami czuwać. Dziękujemy :)
Potem przyszły z wizytą nasze tutejsze ciocie, posiedziały, pogawędziły, pomiziały trochę. Też naniosły prezentów.
To już nawet te święta zaczęły mi się podobać. Ale się skończyły :(








wtorek, 26 grudnia 2017

Święta


Ogólnie były dość nudne z naszej – kotów – perspektywy. Nie wiem, co ludzie w nich widzą. Pojedliśmy, pospaliśmy...
O wiele ciekawsze było to, co przedtem, a o czym już wcześniej zacząłem pisać. Przygotowania, czyli wąchanie gałązek na stroiki,
buszowanie w choinkowych ozdóbkach (tylko Maciek się wypiął).
Pomagamy, ozdabiamy,
a na koniec nasza mikrochoinka i tak tradycyjnie się skrzywiła.
Dosia na działce też miała święta, tzn. full wypas żarełko
i światełka w domku.
Dziwne święta, dziwna zima. Niby jest, a jej nie ma. Sami zobaczcie.
Ten śnieg to sztuczny jest. Z torebki. Dla efektu.
Teraz zgodnie z ludzkim kalendarzem czekamy na Sylwestra i Nowy Rok.