poniedziałek, 8 marca 2021

Malowanie

Ale nas Człowiek urządził! Postanowił odnowić chałupę. Nie powiem, że się nie należało, ale żeby takiego bałaganu narobić! Sami popatrzcie. Folie, farby, bajzel wszędzie. I jak my koty mieliśmy w tym egzystować? Cały nasz porządek świata został zaburzony. A koty, chciałem zauważyć, bardzo tego nie lubią.
Choć z drugiej strony – ciekawskie z nas stworzenia, więc wszędzie musieliśmy w tej nowej rzeczywistości zajrzeć.
Najbardziej wkurzony był Maciek. Spójrzcie tylko na jego miny.
Nie mógł sobie biedak miejsca znaleźć. Najpierw zaległ w kuchni.
W końcu zamieszkał w misce w wannie. Obok miał jeszcze większą z wodą pitną, więc tak przekoczował najgorszy czas.
My różnie. Nakupowali żarcia, żeby nas przekupić.
Pojedliśmy zatem
i ruszyliśmy na zwiedzanie. Nic nie było na swoim miejscu.
Gdzie się podziały winyle? Tak fajnie było na nich pospać.
Dobrze, że choć trochę pościeli zostało, dało się zagrzebać i odsapnąć.
W ostateczności na kaloryferku.
I dobrze że chociaż było skąd się napić.
No i pudeł naprzynosili. O, to my koty lubimy. Nawet się nie pobiliśmy, każdy po kolei swoje odleżał.
Sytuacja powoli się klaruje. Ładny kolorek, chabrowy!
No, wreszcie nastąpił koniec. To myk na kaloryferek.

środa, 17 lutego 2021

Światowy Dzień Kota

Święto goni święto :) Z okazji dzisiejszego pozwoliłem sobie zapożyczyć z netu, bo... nic dodać, nic ująć.

niedziela, 14 lutego 2021

Walentynki

Symbolicznie od naszej kociej czwórki.
Kochamy wszystkich blogowych przyjaciół. I wszystkim życzymy dużo miłości. Nie tylko w tym dniu ;)

sobota, 23 stycznia 2021

Jubileusz

Hello! Mamy dziś nie byle jaki jubileusz. 500-setny wpis na blogu!!!
Zaczęliśmy w 2009 roku, kiedy przybyłem z działek, oderwany od rodzeństwa,
do mojej ludzkiej Pierwszej Mamy. To ona mnie wybrała i pokochała, choć łatwym egzemplarzem nie byłem. Taki zresztą zostałem do dziś :(
I zwykłego działkowego kociaka nauczyła, jak czytać, pisać
i obsłużyć kompa.
A potem założyła mi bloga, żebym mógł opisywać codzienne życie w naszej ludzko-kocio-psiej (bo wtedy jeszcze żyła suczka Maggie) rodzince. Pisali nawet o mnie w gazetce ogrodniczej!
Przez te lata zmieniło się wiele. Odeszły domowe koty dziadek Kajtek, który też chorował na nerki
i wujaszek Rudy,
ciocia Maggie,
działkowa mama Misia.
Odszedł też mój brat bliźniak zwany przez nas Lolkiem, który znalazł kochający dom z „farbowaną” kicią.
I drugi brat Leon, bardzo chorował, też miał fajne, chociaż krótkie życie, i troskliwego człowieka.
To były smutne wiadomości. Ale były też i dobre. Przybył do nas Maciek, buncolem zwany, o wiecznie zdziwionym spojrzeniu.
Przygarnęliśmy Tosię, czarniutką „glizdeczkę”, uratowaną przez dobrych ludzi z innych działek. Na jaką piękność wyrosła, stali Czytelnicy dobrze wiedzą.
Wreszcie pojawiła się Lusia, osóbka mega bezstresowa, no i numer 1 w rankingu kocich modelek.
Tak wyglądały nasze wspólne poranki.
Opisywałem, co dzieje się w domu, co na działce.
Nawet jak już przestałem jeździć, trzymałem rękę na pulsie. Bo tam nie tylko nasi wolnożyjący pobratymcy bytują.
Nawiedzały nas kiedyś dziwne wielkie stwory – łosie podobno się nazywają.
I małe dziczki. Jakby trochę do mnie podobne ;)
Mamy też własną czaplę.
I kaczki mandarynki.
Ptaszków wszelkich zatrzęsienie. Oto nasze wróbelki,
dzięcioł i sikorki,
drapieżna wrona - kradziejka słoniny.
A to ślady po bobrach – temperówkach doskonałych. Ich samych nigdy nikt nie widział.
No i drzewa, kwiaty, trawy... to wszystko pokazywałem, żebyście zobaczyli, jak wygląda nasz mały raj na ziemi.
I kiedy wydawało się, że ta domowo-działkowa sielanka będzie trwać i trwać, stało się coś nieprzewidywalnego, nie do wyobrażenia i nie do pojęcia nie tylko dla zwierzaków. Odeszła Pierwsza Mama. To była największa strata. Staramy się żyć tak, jakby nic się nie zmieniło, choć nie jest to łatwe. Wciąż mamy w pamięci Jej troskę i miłość.
I Jej dedykujemy ten jubileuszowy wpis.
Ale dziś dziękujemy przede wszystkim Wam, drodzy Czytelnicy, za to, że jesteście, czytacie i piszecie, bo inaczej... jaki sens miałby taki blog? Cieszymy się z każdego komentarza. No i zapraszamy nadal.
Lucek i reszta