niedziela, 31 lipca 2011

I znowu...

Ulewa i podtopienia, czyli z działki nici. Ale Maciek był, bo ma kaloszki :))




A zresztą Maciek to Maciek, wody się nie boi, a ja... wolę w domu.

Moja mama Misia też lubi w domu, ale działkowym. Jak leje, to sobie śpi i przybiera fajne pozy, zupełnie jak ja.



Gdy przestaje padać, co się rzadko zdarza, wchodzi na drzewo, aby się poprzeciągać,



albo wyleguje się na swoim ulubionym krzesełku.


A ja z wujaszkiem, tymczasem, zajadamy się smaczną trawką i dobrze jest.

3 komentarze:

  1. Ostania fota - prawdziwe rude szczęście deszczu się nie boi :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ tu rudo i rodzinnie :))

    OdpowiedzUsuń