U nas szaro i ponuro. Z domu nie wychodzimy, a świat podziwiamy z okien. Czasami ptaki przyniosą wiadomości, ale trudno się rozeznać w tym ich ćwierkaniu.
Pomału odmierzamy dni do wiosny, a ponoć, jak mówi Maciek, pozostało ich... 65. Jak mówią ludzie, bliżej niż dalej. Dla mnie to cała wieczność i jeszcze dłużej.
W oczekiwaniu na tę wiosnę zazwyczaj śpimy,
czochramy się,
wylegujemy się,
jemy,
znowu śpimy, albo udajemy, że śpimy,
spędzamy czas w umywalce
lub przyglądając się sikorkom.
Nie dziwota więc, że starannie i skrupulatnie odmierzamy czas do wiosny, bo wiosna oznacza wolność!!!
Bieganie po drzewach, wąchanie ziemi, obgryzanie trawy. Och, ale się rozmarzyłem.
65 dni... czy wytrzymam?