piątek, 6 marca 2015

Wiosna to już, czy jeszcze nie?

Za oknem różnie bywa, raz słońce, raz śnieżyca. Człowieki mówią, że w marcu jak w garncu, nie wiem, co to znaczy, ale chyba wiosny jeszcze niet.
Na działce takie ci to coś wyrosło,



a na balkon zawitały szpaki,

znaczy że wiosna, tak?

Mama Misia to ma fajne życie, biega po działce, że aż furczy,


A my? W promieniach żarówy opalamy się na kanapie :))


poniedziałek, 16 lutego 2015

Dzień Kota

Witamy ponownie. Wiem, wiem, znowu długa przerwa, ale o czym tu pisać, skoro każdy  dzień do siebie podobny? Choć ostatnio słonko wychodzi i... grzeje.  Znaczy, że wiosna idzie, powoli, bardzo powoli, bo zostało jej jeszcze 33 dni. Ale jak to mówią człowieki, bliżej niż dalej.

Jak słoneczko przyświeca, to się wygrzewamy


albo obserwujemy z wysokości, co się dzieje na dworze.

A jak jest ponuro, to śpimy, w pojedynkę, przy okazji pokazując najwygodniejsze pozycje,

 albo się przytulamy do siebie. Spania nigdy dosyć, jak powiedział pewien mędrzec Kociembiś. 

A jutro obchodzimy Dzień Kota. Wszystkim kotom życzymy dużo miłości, dużo jedzenia, dużo wypoczynku i domków z dobrymi człowiekami.

czwartek, 15 stycznia 2015

Z nowym rokiem

Z tym nowym rokiem to nic się nie dzieje, nudaaaaaa. Głównie to śpimy



albo obserwujemy ptaki za oknem.



Czasami się gonimy, bijemy, ale jednak głównie śpimy.


Naszym ulubionym zajęciem jest wylegiwanie się w umywalce bądź zlewie, w zależności, gdzie akurat jest więcej miejsca.



Jak widzicie, czas mija nam bardzo spokojnie i bardzo leniwie. Czego wam człowiekom życzę w tym waszym zabieganym świecie. Wasz Lucek.

czwartek, 25 grudnia 2014

Święta

Życzymy Wam wszystkim fajnych i spokojnych świąt. U nas wczoraj był Gwiazdor i przyniósł nam cukierki,


którymi się wręcz zajadaliśmy.

Co roku na komodzie wiszą specjalne skarpetki, do których Gwiazdor wkłada przysmaki.

Luckowi było mało, toteż zaglądał, czy na stole się coś nie ostało .

Potem zaczął się ze mną, czyli z Lusią, przekomarzać,

czyli w zasadzie był dzień jak co dzień.

Wielce obrażony założył czapkę Gwiazdora i umieściwszy się na kolanach człowieka, udawał greka. Wow, ale mi się rymnęło, hahhaha.

Tosia z Maćkiem pełny relaks na świątecznym stole. Jak mniemam, umawiali się na partyjkę kalamburów :))


A Lucek, jak mu foch minął, szalał na drapaku.


A ja tymczasem poszłam udawać prezent od Gwiazdora.

 Super, co nie? Prawie że się wszyscy nabrali :))


czwartek, 20 listopada 2014

W końcu

Po ponad miesiącu w końcu znalazłem chwilę na wpis. A więc po kolei.
W październiku ludzie robili porządki na działce i przywieźli nam całą naręcz... kocimiętki.





Uczta była wyborna.
Na początku listopada miałem zabieg czyszczenia zębów :((( Teraz czuję się już dobrze i paszcza nie boli.
Kilka dni temu wróciła do nas Tosia. Po kilku miesiącach pobytu na działce wcale jej się w domu
nie podoba. Miauczy, wyje, chce wracać. Ale zimno przecież, mróz ma być, a ta swoje.
Co prawda ludzie zainstalowali ocieplany domek, który sama sprawdzała,


ale chyba nie przypasował, bo wolała siedzieć na domku.




A my tutaj mamy raj.






Nikt z nas kotów nie rozumie, dlaczego Tosia woli to

i to

zamiast pieleszy?


środa, 1 października 2014

Jesień

Jak przystało na jesień, wszystkie koty zjechały do domu. Mamy komplet, czyli Lusię, Tosię, Maćka i Lucka.
Tosia wciąż jeszcze się oswaja z nową rzeczywistością i nie w smak jej są cztery ściany, ale cóż, takie życie. Ostatnie dni na działce minęły pod znakiem przygody. Przypełzł do nas zaskroniec.

Szybko jednak sobie poszedł, uff. Tosia łapała ostatnie promyki letniego jeszcze słońca.

A cała reszta odpoczywała w domu.

I tak trzymać!