piątek, 1 listopada 2013

Halloween

Miałam napisać wczoraj, ale nawiedziły nas dynie.

Jak co roku pojawiły się  na stole i zaczęły świecić.

Czyż ta duża dynia nie podobna jest czasem do mnie??
Tymczasem pogoda ładna, jeżdżę na działkę i podziwiam, a to kwiatki,

a to robaczki,

a to nowy domek dla ptaków,

no i oczywiście przybyszów z kosmosu, czyli kotków, które nas odwiedzają.


Ponoć czeka mnie jakaś niespodzianka, aż strach się bać. Ludzie znaleźli mojego klona i...

Dobra, za dużo się tych dyń naoglądałam i jakieś horrory mi się śnią.

czwartek, 24 października 2013

Letnia jesień

Pogoda jak się patrzy, więc ludzie biorą mnie na działkę. Przyjeżdżam ja ci w oczekiwaniu na stado obcych, rozglądam się, zaglądam, a tu cisza.


Myślę sobie, zrelaksuję się, odpocznę,


aż tu nagle myk i jest


i się szarogęsi, jakby był u siebie.



Pobawiłam się z nim w chowanego,

ale on był zajęty czymś innym, więc

zapakowałam się w budkę i wróciłam do domu.


środa, 16 października 2013

Jesień

Dawno nas tu  nie było, ale tak czasami bywa, że się po prostu lenimy. Jak się nie lenimy, to jeździmy na działkę, choć dobrze wiemy, że to już ostatki.

Ludzie robią porządki na działce,

palą, grabią, koszą, a tymczasem...


działkę nawiedzają jakieś obce byty, czyli kociki. Nie dość, że przychodzą, to się jeszcze szarogęsią.

Kiedy chciałam interweniować w sprawie szarogęsienia się, zostałam, że tak powiem, osaczona przez całą zgraję obcych.

Ratowałam się ucieczką,


ale i tak mnie dopadły

i odstąpić nie chciały.

Z biedą się wydostałam z ukrycia i przy pomocy człowieków cała wróciłam do domu. Uff.
Maciek pojechał następnego dnia odeprzeć atak obcych kotków i też został oblężony.

Zachował jednak zimną krew i pozwolił maluchom się szarogęsić.

Najgorsze jeszcze przed nami, plotki chodzą, że ponoć jeden z tych obcych ma trafić do nas pod strzechę. Aż strach się bać.

wtorek, 24 września 2013

Ostatnie podrygi lata

W ostatni weekend lata człowieki wzięli mnie na działkę, bo się bardzo tego domagałam. Stwierdziłam, że to nie jest już to samo lato, które było w wakacje, ale nie było źle. Większość czasu spędziłam na drzewie, aby mieć lepszy widok na okolicę.

A okolica się zmieniła, bo nowe kwiatki przybyły tu i ówdzie.

Trawy zmieniły kolor,

więc było się za czym rozglądać.


środa, 11 września 2013

Jesień???

Pogoda wskazuje, że nadeszła jesień, ale... bez przesady, jeszcze będzie ładnie. Zanim się ochłodziło, pojechaliśmy  z Maćkiem na działkę. Jakoś tej jesieni jeszcze nie było, był za to czarny kocur na drzewie

i Misia na dachu.


Ja od razu poleciałam szukać węża, bo tak mi przypadł do gustu.

Maciek zaś rozłożył się na krześle i napawał się słoneczkiem.

Węża niestety nie napotkałam, ale za to Dosia się pojawiła,

powspinałam się trochę po drzewach i zanim się zorientowałam, czas było wracać do Lucka.

Już tęsknię za działką i codziennie wręcz domagam się, aby na nią pojechać.

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Wakacje II

Już minął tydzień jak wróciliśmy z wakacji, ale wspomnienia wciąż jeszcze goszczą i zapewne długo jeszcze będą gościły. Trochę nam tęskno za tym wylegiwaniem się na powietrzu.


 

Za spacerami. Za nocnymi wypadami.




















 Za siedzeniem na drzewie lub dachu.






 


A i odwiedzin małych kotków też nam żal, bo bardzo nam się podobały te wizyty.



Słyszeliśmy, że jak tylko pogoda będzie ładna, to będą nas ludzie zabierać na weekendy. Oby :))

wtorek, 20 sierpnia 2013

Wakacje

Wczoraj wróciliśmy z wakacji. Oj działo się, działo. Były upały.

Tośka zdychała, trzeba ją było reanimować znaczy namaczać.


Ja tam spoko w krzakolcach leżałem, upał mi nie doskwierał.

Buncol, znaczy Maciek, tak się schował, że go nawet na zdjęciach nie ma :)))

Tośka poszła po rozum do głowy i się w krzaki też schowała, tak po połowie jakby,


i... przytaszczyła nowego koleżkę.


Jak ludzie to zobaczyli... wow :))

Ja tam spoko, wypatrywałem czegoś jakby mniejszego, do zabawy znaczy się,

i wypatrzyłem...

żabę. Poganiałem sobie z nią trochę, ale złapać się jakoś nie dała.

Maciek też coś tam niby wypatrywał, ale jakoś marnie mu to szło.



Choć udało mu się wypatrzeć takie oto cudo. Jednym słowem,




wakacje były super, co się jeszcze wydarzyło, opiszę później.