wtorek, 23 października 2018

Przygotowania do zimy



Na działce wielkie porządki. Koszenie, wietrzenie pościeli, pranie namiocika. To na zimę, dla Dosi.
 
Malowanie borderków, to już na wiosenne rabatki.
To i tamto fest wykarczowane. Jesienny liściopad też z grubsza opanowany.
A nad wszystkim czuwa nasza Tosia kochana. Tak, to dobre określenie. Bo raczej więcej czuwa, niż się do roboty przykłada, ale liczy się sama obecność KOTA.
W ostatnich promieniach słońca Tosia wygrzewa spłowiałe futerko. Może zimą w domu znów nabierze aksamitnej czerni?
 

Z kolei Stefan jakby się chciał na zapas najeść. Nie bój, chłopie, człowiek będzie przyjeżdżał i karmił.
Ostatnio pojawił się nowy gostek.
Piękny, zwinny i dorodny. Nazwany został Enkiem (od NN-ka), bo nie wiadomo, kto zacz, skąd przybył ani jak się nazywa.

 

Tosię bardzo zaintrygował, ba, chyba nawet się spodobał.
Tyle że Tosia... jest już w domu. Ale na razie cicho sza! Musi się zaadaptować, a to może potrwać.

A na koniec dzisiejsze motto:

Największym przywilejem dla kota jest móc przywileje rozdawać.
Pasuje do nas, nieprawdaż?

poniedziałek, 1 października 2018

niedziela, 30 września 2018

Lusia wróciła



Wreszcie! Nie mogłem się doczekać. W końcu ile czasu można mieć wakacje?
Następna dzielna dziewczyna. Przyjechała... tramwajem. 
I znów zrobiło się tak, jak być powinno. Ona i Ja. Stróżuję, kiedy wypoczywa. 
Podziwiam jej słynne pozy – raz prawa łapka, raz lewa na wierzchu. 

 I na wznak.
Wypoczywamy też razem. Koty przecież głównie służą do wypoczywania.

Choć czasami kłócimy się o miejsce na kaloryferku.

A Maciek zadziora wreszcie się ode mnie odczepił. Też wypoczywa, ale oddzielnie. W swojej kolebce. Dzik i buncol, tyle mam do powiedzenia.
Na działce została Tosia. Oczywiście też głównie wypoczywa.
O ile nie odprawia toalety, pilnując plonów gigantów.
Mimo nadchodzącej jesieni życie nazwijmy je hmmm towarzyskim tam wre, ale o tym następnym razem.

niedziela, 2 września 2018

Myszka i trawka



Tosia przywlokła skądsiś myszkę.
Ledwo zdążyła się nią nacieszyć, 
 
gdy jak spod ziemi wyrosła Lusia i zdobycz przejęła.
 
Jak się ta przygoda dla myszki skończyła, to już pozwólcie, że nie będę pisał.
My w domu mamy bardziej humanitarne atrakcje. Dostaliśmy trawkę. Bardzo smakowitą. Kosztujemy po kolei.


Potem rzecz jasna odpoczywamy. To już nie po kolei. 
 

PS. Dzisiejsza sentencja z naszej kociej Biblii jak znalazł:
Koty zgodziły się wejść na arkę Noego tylko pod warunkiem, że myszy też tam będą.

piątek, 17 sierpnia 2018

Motto na dziś

Kot, który pozwala sobie na szaleństwo, nie jest tak głupi, na jakiego wówczas wygląda.
Mój komentarz: No nie wiem, ale nie będę Maćkowi ubliżał.

wtorek, 14 sierpnia 2018

Wakacje cd.



Dni mijają coraz szybciej, jeden do drugiego podobny, jeszcze lato, ale za progiem jesień... Starzeję się chyba. Sami zobaczcie: jadam na kanapie,
rozciągam ciało, coby się nie zastało,
albo po prostu śpię, śpię, śpię...
Mam wrażenie, że kiedyś było inaczej, nawet jak siedziałem w domu, to więcej się działo. Choćby z Maćkiem się pobiliśmy. Tymczasem Maciek teraz... wcale ode mnie nie lepszy. Moim zdaniem mocno skapcaniał z wiekiem.
A może najlepiej zwalić wszystko na upały. I brak dziewczyńskiego towarzystwa. Sam nie wiem. Ale nie będę smęcił. Mam na bieżąco wieści z działki, to się z Wami podzielę.

Zacznijmy od tego, że kiedyś wszyscy tęsknili za słońcem, a teraz wszyscy mają go czasami serdecznie dość. Odbywa się wielkie polegiwanie w każdym dostępnym skrawku cienia, mimo że koty przecież kochają słońce. Na głowie świat stanął!

Dziki lokator Warsik

Tosia
Lusia
 
Każdy skrywa się gdzie może. 
Tylko woda źródłem życia jest.
A propos, podlać by się zdało, ale kto ma na to siłę? Może ja spróbuję jako najmłodsza.  
Eee tam, chyba wolę przejść się po drzewie.
Czekamy niemrawo pod furtką na człowieka, który też przybywa mocno niemrawy. 

Po południu odprowadzamy człowieka tęsknym wzrokiem, 
choć tak naprawdę za nim nie tęsknimy. Jeszcze się nabędziemy razem. Teraz korzystamy z uroków przyrody i wakacji. Kumplujemy się z tutejszymi, przeganiamy intruzów.

Zdarzają się „wykopaliska” – niespodzianki. Tosia wygrzebała z ziemi :) Ale nie zrobiła krzywdy i zagrzebała z powrotem wystraszoną ropuszkę. 
Na szczęście czasem pojawia się deszcz. I tak to wygląda. Przepięknie :) i orzeźwiająco.
 

wtorek, 10 lipca 2018

Zaś upały



Działo się. I źle, i dobrze. Zacznę od złego. Zachorowała Tosia. Musiała w trybie pilnym przyjechać do domu na leczenie. Oj, bardzo była nieszczęśliwa w szpitaliku „Pod Kratą”. 
Jak tylko doszła do siebie, zaczęła się domagać powrotu. Kiedy drapanie w drzwi nie pomogło, usadowiła się w budce i czekała.
A wróciła... tramwajem. Bardzo była dzielna i chyba jej się spodobało, choć skład okrutnie zgrzytał. Szacun, Tośka, ja bym na pewno takiej podróży nie zniósł.
Już jest szczęśliwa, już „u siebie”.
Następnego dnia pojechała Lusia. Ona jak dama, taksówką. Też szczęśliwa.
Znów nadeszły upały, koteczki rozłożyły parasole, ale mało co pomagają. 
Najfajniej jest w cieniu ławki
albo drzwi.
Niunia zadomowiła się na dobre. Ależ z niej śmiesznota :)
Bywa też Warsik, ale gość to niesympatyczny. Dziewuchy traktują go wodą z węża, hihi.
Tylko my z Maćkiem kiblujemy w domu. Niby źle tu nie mamy, ale trochę nam się nudzi. No i, co nie jest sekretem, niezbyt za sobą przepadamy.
Maciek głównie śpi/kontempluje. Może wziął sobie do serca motto na dziś:
Kot, który chce dożyć spokojnej starości, powinien nad tym spokojem wcześniej popracować.
Kierując się tym samym, ja pławię się w promieniach słońca.