wtorek, 24 września 2013

Ostatnie podrygi lata

W ostatni weekend lata człowieki wzięli mnie na działkę, bo się bardzo tego domagałam. Stwierdziłam, że to nie jest już to samo lato, które było w wakacje, ale nie było źle. Większość czasu spędziłam na drzewie, aby mieć lepszy widok na okolicę.

A okolica się zmieniła, bo nowe kwiatki przybyły tu i ówdzie.

Trawy zmieniły kolor,

więc było się za czym rozglądać.


środa, 11 września 2013

Jesień???

Pogoda wskazuje, że nadeszła jesień, ale... bez przesady, jeszcze będzie ładnie. Zanim się ochłodziło, pojechaliśmy  z Maćkiem na działkę. Jakoś tej jesieni jeszcze nie było, był za to czarny kocur na drzewie

i Misia na dachu.


Ja od razu poleciałam szukać węża, bo tak mi przypadł do gustu.

Maciek zaś rozłożył się na krześle i napawał się słoneczkiem.

Węża niestety nie napotkałam, ale za to Dosia się pojawiła,

powspinałam się trochę po drzewach i zanim się zorientowałam, czas było wracać do Lucka.

Już tęsknię za działką i codziennie wręcz domagam się, aby na nią pojechać.

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Wakacje II

Już minął tydzień jak wróciliśmy z wakacji, ale wspomnienia wciąż jeszcze goszczą i zapewne długo jeszcze będą gościły. Trochę nam tęskno za tym wylegiwaniem się na powietrzu.


 

Za spacerami. Za nocnymi wypadami.




















 Za siedzeniem na drzewie lub dachu.






 


A i odwiedzin małych kotków też nam żal, bo bardzo nam się podobały te wizyty.



Słyszeliśmy, że jak tylko pogoda będzie ładna, to będą nas ludzie zabierać na weekendy. Oby :))

wtorek, 20 sierpnia 2013

Wakacje

Wczoraj wróciliśmy z wakacji. Oj działo się, działo. Były upały.

Tośka zdychała, trzeba ją było reanimować znaczy namaczać.


Ja tam spoko w krzakolcach leżałem, upał mi nie doskwierał.

Buncol, znaczy Maciek, tak się schował, że go nawet na zdjęciach nie ma :)))

Tośka poszła po rozum do głowy i się w krzaki też schowała, tak po połowie jakby,


i... przytaszczyła nowego koleżkę.


Jak ludzie to zobaczyli... wow :))

Ja tam spoko, wypatrywałem czegoś jakby mniejszego, do zabawy znaczy się,

i wypatrzyłem...

żabę. Poganiałem sobie z nią trochę, ale złapać się jakoś nie dała.

Maciek też coś tam niby wypatrywał, ale jakoś marnie mu to szło.



Choć udało mu się wypatrzeć takie oto cudo. Jednym słowem,




wakacje były super, co się jeszcze wydarzyło, opiszę później.

poniedziałek, 22 lipca 2013

Hejka

Pogoda dopisuje, jeździmy na działkę. Ja wczoraj byłam i poznałam nowych lokatorów.

To jest szczurka, znaczy ja szczurka, znaczy, ja nie jestem szczurka, tylko ona, oj wszystko mi się pomyliło, tak czy owak, ma na imię zwinka. Nawet zrobiłam sobie z nią sesję zdjęciową.

Śliczne, nieprawdaż?
Następną lokatorką jest ważka.

Jakoś nie udało mi się zrobić z nią zdjęcia, bo ciągle lata :-))
Są jeszcze żaby i ropuchy, ale może uda mi się zapozować z nimi następnym razem. A tak na marginesie, to ta sesja zdjęciowa tak mnie wykończyła, że musiałam się napić wody ze źródełka.

Widzicie tego tam białego w tej misce, jedni mówią kaczka, inni orzeł, nie wiem, skąd przybył i kim jest, wiem, że tam zalega i się pławi.

piątek, 12 lipca 2013

Wieści

Maciek pojechał na działkę i został na noc. Wrócił pełen wrażeń, jak to Maciek :))

Wylegiwał się w słońcu,

mościł się na Dosinej poduszce,


wylegiwał się jeszcze bardziej w cieniu,


ponoć nawet na coś polował, no i... wrócił do domu, aby nam o tym opowiedzieć. Ale jakoś mu się omsknęło, że na działce zawitała całkiem nowa rodzinka.


Mamy zamiar ich zaprosić do siebie na Royala, jak tylko zjawimy się na działkach, co powinno nastąpić niebawem, bo wakacje w końcu czas zacząć, czyż nie :))

wtorek, 25 czerwca 2013

Ależ ten czas pomyka

Patrzę ci ja na bloga i co widzę, że wpisu nie było od trzech tygodni, toż to siok :))
Ja w tym czasie robiłem różne różności, miałem gości, spałem, bawiłem się z Tosią, prałem się z Maćkiem i piłem wodę z peonii :))

Woda z peonii robiła furorę, Maciek, też się do niej zabierał.


Tośka w tym czasie pojechała na działkę i zmokła jak ta przysłowiowa kura.


Po powrocie opowiadała, że szpaki zjadły wszystkie czereśnie, a ze zdjęć wynika, że to dzięcioł był.


Muszę tę Tośkę wyedukować, coby rozróżniała szpaka od dzięcioła, a sikorkę od wróbla. Poza tym gorąco było, pisać się nie chciało i takim to sposobem trzy tygodnie zleciało.