wtorek, 16 lutego 2010

Kocie zajęcia

Na ogół popołudniami oglądam telewizję, bo co innego może robić kot, kiedy na dworze zima?
Akurat pokazywali śnieg i ludzi po nim jeżdżących.

Wcześniej naoglądałem się, jak skaczą na nartach, i pomyślałem, że jak tylko zechcę, to też mogę skakać, co prawda bez nart, ale co mi tam.
Jak pomyślałem, tak zrobiłem.

Wspaniałe odbicie, długi skok i miękkie lądowanie na stoliku z TV. Brawo, brawo, usłyszałem. To Maciek podziwiał moje sportowe osiągnięcie. Szkoda, że ludzie tego nie widzieli, byliby zapewne dumni z tego, jak pięknie skaczę. Ale oni w tym czasie robili pranie. Szybko więc pobiegłem zobaczyć, jak im to idzie, i ku mojej wielkiej radości znalazłem "kupę" ciuchów przygotowanych do pralki.

 

Nawet nie macie pojęcia, jak wspaniale jest się tarzać w takich brudnych rzeczach. Maciek preferuje bezpośrednie wskakiwanie do kosza na brudy, a ja szczegółowe ich obwąchiwanie i

  

lizanie. Uwielbiam tulić się do ludzkich ciuchów - to tak, jakbym się z nimi miział, niemalże.
Wołałem Maćka, aby dołączył do tej uczty, ale on wolał hipnotyzować gołębia w karmniku.



W końcu jak już skończył swój nieudany seans, przybiegł i zaczął prać...... ale nie żadne tam ciuchy, tylko mnie,



frustrat jeden. Ale ja mu i tak jeszcze pokażę. 

poniedziałek, 15 lutego 2010

Spanie

Nie muszę nikomu przypominać, że spanie to ulubione zajęcie kota. To prawda, że śpimy dużo, ale dzięki temu mamy niespożytą wręcz energię i po obudzeniu się resztę czasu spędzamy na zabawach.
Ważne jest to, aby spać w tzw. "kupie", czyli razem. Zawsze to milej, cieplej i bezpieczniej. Teraz zaprezentuję wam kilka wypróbowanych przez mnie pozycji dobrego, relaksującego snu.



Zapewniam was, że nie ma nic lepszego niż ciepełko drugiego kumpla bez względu na to, skąd ono, to ciepełko, pochodzi. Namawiam do takich właśnie pozycji przy następnej drzemce.

niedziela, 14 lutego 2010

Walentynki

My też mamy Walentynki. Dostaliśmy super "witaminki" w postaci trawki, świeżej, zielonej, soczystej.

Jak widać potrzebny był nam ten zastrzyk witaminowy, bo nie mogliśmy się od tej trawki oderwać.
Raz zajadałem się trawką z Maćkiem,

 
raz z wujaszkiem Rudym. W końcu to ja jestem najmłodszy i to mnie się więcej należy.



Wreszcie mnie te soczyste witaminy z nóg powaliły i zasnąłem niczym niedźwiedź na zimę.

 



A swoją drogą to mogliby zasłonić te okna, coby po oczach tak nie dawało. 

środa, 10 lutego 2010

Dwa Maćki

Siedzę sobie na komódce, koło mojego ulubionego misia, patrzę sobie dookoła i nagle co widzę......... toż to Maciek na ścianie.  Ale jak on się tam  znalazł? I dlaczego się tak na mnie dziwnie patrzy, jakby mnie pierwszy raz widział?
Coś mi tu nie gra. Muszę go powąchać - pomyślałem - i sprawdzić, czy to aby na pewno On.

Szczerze mówiąc, jakoś tak mało Maćkiem pachnie ten kot, bardziej papierem zalatuje, ale dałbym się pokroić, że to mój Maciek jest.
Nagle słyszę za sobą głos "Lucek, a co ty tak się temu kalendarzowi przyglądasz? Kota na zdjęciu nie widziałeś?". Odskoczyłem od ściany, patrzę, a Maciek leży sobie spokojnie na łóżeczku.

No to jak to w końcu jest? Maciek na ścianie i Maciek w łóżeczku? Coś nie tak, pomyślałem, z tobą koteczku.

poniedziałek, 8 lutego 2010

Gdzie jest wiosna?


Siedzę tak sobie i wiosny wypatruję. Dosyć już mam tej zimy i tego białego puchu czy raczej białej zmarzliny. Prawdę mówiąc, mam już dość siedzenia w domu i robienia w kółko tego samego. Nosi mnie, jak mówią ludzie. Czasami ganiam jak wariat po mieszkaniu, skaczę po wszystkich meblach aż do utraty tchu. Zaczepiam Maćka i wujaszka, aby się ze mną bawili. Moim ludziom też nie odpuszczam. Ale to wszystko to nie to samo, co bieganie po zielonej łące, znaczy trawniku, skakanie po drzewach, straszenie ptaszków, wąchanie kwiatków czy ich obgryzanie. Ja chcę wiosny!!! Wczoraj słoneczko zaświeciło, pomyślałem, o wiosna idzie, a tu dzisiaj znowu to białe paskudztwo poprószyło i wiosnę odstraszyło. Nie bawię się tak.
Maciek się śmieje, że nie mam co tej wiosny tak wyglądać, bo jak przyjdzie wiosna, to stracę klejnoty. Ale Maciek dziwny jest to i dziwne rzeczy gada. O jakie klejnoty mu chodzi, nie wiem, ale co mi tam, mogę tracić, byle ta wiosna już była.

czwartek, 4 lutego 2010

Cześć

Wiem, że długo nie pisałem, ale śnieg mnie zasypał jakby:)) Dzisiaj słoneczko wyjrzało, to się pisać zachciało. Liczę skrzętnie dni do końca zimy. Co prawda my koty zimy się nie boimy, ale wiosnę wolimy.
Ja co prawda nie bardzo wiem, co to ta wiosna, ale Maciek mówi, że wiosną jest fajnie i że kwitną kwiatki i ptaszki śpiewają i co najważniejsze na działkę można pojechać. A Maciek to nic tylko by na tę działkę jechał. Ale Maciek to taki żbik, to go na dwór ciągnie. On czuje się na dworze jak ryba w wodzie. Tak mówią ludzie. Słyszałem też, jak ludzie rozmawiali właśnie o żbikach i porównywali, czy Maciek to aby żbik, czy też nie, i wyszło na to, że chyba taki jakby półżbik. Zresztą zobaczcie sami.


Ja tam przynajmniej wiem, że jestem kot mazowiecki działkowo-domowy i dobrze mi z tym. Nikt nie musi się zastanawiać, skąd się wziąłem, nawet moją mamę ludzie znają i często ją odwiedzają.
Ostatnio mama wygrzewała się na werandzie, jak ludzie u niej byli.

I "piracika" przy okazji mleczkiem nakarmili.


Słuchajcie, rozpoczęła się faza głosowania w konkursie na Blogera 2009 Roku, organizowanym przez Wiadomości24.pl. Potrwa ona do 24 lutego włącznie. Mój blog też się znalazł w tym konkursie. Tak więc jak macie chwilę czasu, to oddajcie na mnie swój głos. Wystarczy kliknąć na link poniżej i już. Będę wdzięczny.


sobota, 30 stycznia 2010

Trafiłem pod strzechy

Mój człowiek się pochorował. Całe mieszkanie w chusteczkach, aż trudno biegać. Leży na kanapie i zipie. Ledwo, bo ledwo, ale zipie. Postanowiłem pomóc.

Podobno nagrzewanie kotem dobrze wpływa na wszelkie dolegliwości, toteż sprawiłem sobie i człowiekowi wielką przyjemność.
Koty jednak po takim dogrzewaniu muszą się naładować na dalsze dogadzanie człowiekowi, toteż postanowiłem poprzytulać się do Maćka. On jakby więcej energii posiadał. Wystarczy łapą ogona dotknąć i myk - energia płynie.

Tak naładowany kot może wielu wspaniałych rzeczy dokonać.
Jednak nie samym nagrzewaniem i doładowywaniem kot żyje, musi czasami zabłysnąć tu i ówdzie. Wyobraźcie sobie, że zabłysnąłem. A raczej trafiłem pod strzechy. TVP Info pokazało mnie w ogólnopolskiej telewizji :)) Ba, nawet mi podziękowano za oglądanie wiadomości.


Cała Polska mnie widziała, cała Polska mnie poznała. Lepsze to niż jakiś tam bloger roku na Onecie. Podobno Lolek mnie widział w TV, choć rzadko ją ogląda. On celuje w sporcie i dzielnie łapie piłki, robiąc fikołki w powietrzu. No cóż, każdy z nas ma inne zainteresowania, ja jestem gwiazdorem, Lolek piłkarzem, a Leon? Pewnie kicie podrywa :))