sobota, 12 lutego 2011

Podsłuchane przez ludzi










Koty, koty

Maciek wygrzewa się na kuchence

Misia wyleguje się w pościeli

 Wujaszek Rudy zakitrał się w szafie, a ja? No cóż , ja pozuję


No dobra, może jestem trochę zadufanym w sobie narcyzem, napisałem narcyzem? Przecież to kwiatek, a ja jestem kotem, a więc od nowa. Może jestem zadufanym w sobie kocim Adonisem, ale co tam, grunt to wrodzona skromność :))

piątek, 11 lutego 2011

Pamiętajcie

Wyczytałem, że 17 lutego jest  Dzień Kota!!!! Pamiętajcie ludzie, aby uczcić ten dzień dodatkową puszką  jedzenia, jakimś smakołykiem, może zabawką :))
Pamiętajcie o naszych braciach, którzy nie mają domu, oni też potrzebują waszej pomocy.

13 lutego ulicami niektórych miast przejdą marsze (nie) milczenia.

W trakcje Marszu będą zbierane podpisy pod projektem nowej Ustawy o Ochronie  Zwierząt przygotowanej przez Koalicję dla Zwierząt.
Ogólnie chodzi o:
  • zmniejszenie ilości zwierząt bezdomnych
  • minimalizowanie cierpień zarówno zwierząt domowych, jak i hodowlanych
  • skuteczniejsze egzekwowanie przepisów ustawy.
Więcej dowiecie się  Tutaj

niedziela, 6 lutego 2011

Przedwiośnie

Powietrze pachnie jakby już wiosną, słońce świeci, ptaszki ćwierkają, a my koty się cieszymy, bo wiosnę w przebłyskach słońca widzimy.

Ja swoim zwyczajem wspinam się po kracie, obserwując to i owo z góry.

Jak i gdzie tylko się da, wygrzewamy swoje futra w promieniach słonecznych.

Nawet mama Misia chyba wiosnę zwąchała, bo wyszła spod biblioteczki i zaczęła grać w piłeczkę,


bawić się w berka i 






pozwoliła wujaszkowi Rudemu na wspólny posiłek. Coś  musi być w powietrzu :)) No i ta trawka!  Zielona, soczysta i smaczna, wspomnienie, albo raczej przypomnienie o tym, co już za chwilę będzie na działce.

sobota, 29 stycznia 2011

Kolejny dzień

Siedzę sobie na kanapie, paszczą kłapię na gołębie, które znowu przyleciały.


Nagle słyszę jakiś rumor. Lecę do przedpokoju, obwąchuję to i owo, w tym kosz na bieliznę.

A tu nagle "myk", wieko się otwiera,  a na samej górze siedzi "hrabia" Maciek i jeszcze pyta,

co tu robię i dlaczego mu przeszkadzam? Też coś. Obrażony poszedłem do pokoju. pogadać z wujaszkiem,

który właśnie opuszczał siedzisko, czyli krzesło. Nie mając nic lepszego do roboty, zająłem się konwersacją z gołębiami, czyli po naszemu jaśkami.

Ale że z nimi  żadna rozmowa, toteż poszedłem sprawdzić, co jest w garach, bo czasami coś super dobrego, jak np. woda :)


W tym czasie  Maciek wyszedł z kosza i razem z wujaszkiem pozajmowali wolne legowiska,



a ja, biedny mały kocik, usiłowałem wedrzeć się do tego kosza na bieliznę, co to Maćkowi w nim było tak wygodnie.



Ot i  zleciał kolejny dzień.