poniedziałek, 16 lutego 2015

Dzień Kota

Witamy ponownie. Wiem, wiem, znowu długa przerwa, ale o czym tu pisać, skoro każdy  dzień do siebie podobny? Choć ostatnio słonko wychodzi i... grzeje.  Znaczy, że wiosna idzie, powoli, bardzo powoli, bo zostało jej jeszcze 33 dni. Ale jak to mówią człowieki, bliżej niż dalej.

Jak słoneczko przyświeca, to się wygrzewamy


albo obserwujemy z wysokości, co się dzieje na dworze.

A jak jest ponuro, to śpimy, w pojedynkę, przy okazji pokazując najwygodniejsze pozycje,

 albo się przytulamy do siebie. Spania nigdy dosyć, jak powiedział pewien mędrzec Kociembiś. 

A jutro obchodzimy Dzień Kota. Wszystkim kotom życzymy dużo miłości, dużo jedzenia, dużo wypoczynku i domków z dobrymi człowiekami.

czwartek, 15 stycznia 2015

Z nowym rokiem

Z tym nowym rokiem to nic się nie dzieje, nudaaaaaa. Głównie to śpimy



albo obserwujemy ptaki za oknem.



Czasami się gonimy, bijemy, ale jednak głównie śpimy.


Naszym ulubionym zajęciem jest wylegiwanie się w umywalce bądź zlewie, w zależności, gdzie akurat jest więcej miejsca.



Jak widzicie, czas mija nam bardzo spokojnie i bardzo leniwie. Czego wam człowiekom życzę w tym waszym zabieganym świecie. Wasz Lucek.

czwartek, 25 grudnia 2014

Święta

Życzymy Wam wszystkim fajnych i spokojnych świąt. U nas wczoraj był Gwiazdor i przyniósł nam cukierki,


którymi się wręcz zajadaliśmy.

Co roku na komodzie wiszą specjalne skarpetki, do których Gwiazdor wkłada przysmaki.

Luckowi było mało, toteż zaglądał, czy na stole się coś nie ostało .

Potem zaczął się ze mną, czyli z Lusią, przekomarzać,

czyli w zasadzie był dzień jak co dzień.

Wielce obrażony założył czapkę Gwiazdora i umieściwszy się na kolanach człowieka, udawał greka. Wow, ale mi się rymnęło, hahhaha.

Tosia z Maćkiem pełny relaks na świątecznym stole. Jak mniemam, umawiali się na partyjkę kalamburów :))


A Lucek, jak mu foch minął, szalał na drapaku.


A ja tymczasem poszłam udawać prezent od Gwiazdora.

 Super, co nie? Prawie że się wszyscy nabrali :))


czwartek, 20 listopada 2014

W końcu

Po ponad miesiącu w końcu znalazłem chwilę na wpis. A więc po kolei.
W październiku ludzie robili porządki na działce i przywieźli nam całą naręcz... kocimiętki.





Uczta była wyborna.
Na początku listopada miałem zabieg czyszczenia zębów :((( Teraz czuję się już dobrze i paszcza nie boli.
Kilka dni temu wróciła do nas Tosia. Po kilku miesiącach pobytu na działce wcale jej się w domu
nie podoba. Miauczy, wyje, chce wracać. Ale zimno przecież, mróz ma być, a ta swoje.
Co prawda ludzie zainstalowali ocieplany domek, który sama sprawdzała,


ale chyba nie przypasował, bo wolała siedzieć na domku.




A my tutaj mamy raj.






Nikt z nas kotów nie rozumie, dlaczego Tosia woli to

i to

zamiast pieleszy?


środa, 1 października 2014

Jesień

Jak przystało na jesień, wszystkie koty zjechały do domu. Mamy komplet, czyli Lusię, Tosię, Maćka i Lucka.
Tosia wciąż jeszcze się oswaja z nową rzeczywistością i nie w smak jej są cztery ściany, ale cóż, takie życie. Ostatnie dni na działce minęły pod znakiem przygody. Przypełzł do nas zaskroniec.

Szybko jednak sobie poszedł, uff. Tosia łapała ostatnie promyki letniego jeszcze słońca.

A cała reszta odpoczywała w domu.

I tak trzymać!

środa, 3 września 2014

Powakacyjnie

Długo nas tu nie było, ale jak to w wakacje, czasu mało, pisać nie ma kiedy ani komu. W sierpniu byliśmy na wakacjach. Cała nasza trójca, czyli ja Luśka, Lucek i Maciek, bo Tośka to ma permanentne wakacje. Innymi słowy, Tocha stała się kotem działkowym i nie ma zamiaru wracać do domu.
Z Luckiem też były niezłe szopki, bo się chłopak zbiesił i ludzie nie mogli go złapać, podchody z Luckiem trwały 10 dni, w końcu się udało, teraz Lucek już w domu, znowu miły, przyjazny, dobry "stary" Lucek. Na działce pokazywał "rogi", krył się, uciekał, nawet naszych człowieków unikał. Szok!
Ja i Maciek - luzik, jedziemy, wracamy, pełna kultura. W ten weekend też jadę, bo ma być ładnie. Maciek pewnie jutro pojedzie, człowiek ma urlop, to go weźmie. Lucek ma szlaban, niestety.
Postaramy się pisać częściej, skoro wakacje się skończyły, to i czasu będzie więcej. Do następnego.

Lucek z nowym kolegą Stefanem.

Tosia odpoczywa na dechach :-))

Maciek relaksuje się na huśtawce.

A to ja, Lusia, na grządce, czekam na... myszkę.

Na spacerze.

poniedziałek, 21 lipca 2014

Bunt sierściuchów

O matko, znowu miesiąc minął bez pisania. Obecnie siedzę na działce i odmawiam kategorycznie powrotu do domu. Tośka też się zbiesiła i mieszka na działce wraz z Misią. Ludzie jeżdżą codziennie na działkę, tak że nie jest źle.
W domu został się Maciek z Luchą. Jak mniemam, oni też się zbuntują i cała nasza czwórka zamieszka na działce. Hhahahha.
Słuchajcie, w krzakolcach coś się rusza, pewnie mysz, lecę na polowanie. Do miłego.