czwartek, 23 stycznia 2014

Luśka

Jak już zapewne wiecie, mamy nową kotę, ma na imię Luśka vel Lucha. Wypisz wymaluj Maciek, ale rudy brzuszek ma, no tak z lekka. Lucha jest git, że tak powiem. Pojętna. Nauczyłem ja pić wodę z kranu. 

Pod moim bacznym okiem nauczyła się pić jak należy, wcześniej jej to nie wychodziło, ale cóż - praktyka czyni mistrza, że tak powiem.


Teraz już sama daje sobie radę.

Czasami muszę jej jeszcze raz pokazywać, jak się to robi, aby się napić, a nie zmoczyć.

Czasami woli się pobawić kropelkami, niż się uczyć. Ale na ogół bacznie mnie obserwuje i wyciąga wnioski z technik przeze mnie zastosowanych.


Lucha posiadła jeszcze jedną zdolność, po mnie i  po wujaszku Rudym, ogląda telewizję.

Co jeszcze wyrabia Luśka? To może w następnym poście.

poniedziałek, 6 stycznia 2014

I po świętach

Wszystko już się uspokoiło, strzały Sylwestrowe są już tylko odległym wspomnieniem (jak dobrze), a my mamy w domu cyrk :-)
Nasza mała Lusia ma r-u-j-k-ę. Mizia się z każdym z nas, ociera, grucha, nie daje spokoju. Ludzie aplikują jej lekarstwa, bo mówią, że za mała na sterylizację, ale pewnie za jakiś czas nie obejdzie się bez tego zabiegu. Jak już się zmęczy tym mizianem, to odpoczywa albo śpi niczym aniołek, sami zobaczcie.





środa, 25 grudnia 2013

Święta

Choinka, Gwiazdor, prezenty no i kupa jedzenia, mniam. Wczoraj z Lusią objadłyśmy się do syta,


a chłopaki zamiast korzystać spali.

Od Gwiazdora dostaliśmy taki duży śmieszny tunel,

gonimy się jak oszalali, w te i nazad. Dzisiaj, jak to na święto przystało, odpoczywamy, gdzie się da.


Życzymy wszystkim kotom i ich ludziom Wesołych Świąt.

sobota, 30 listopada 2013

Stało się

Od tygodnia mieszka z nami Lusia, człowieki przywiozły ją do nas z działki.

Jest bardzo zabawowa i śmieszna.

Nam, chłopakom, w zasadzie nie przeszkadza aż tak bardzo,







ale Tośka chodzi obrażona i prycha na małą bez ustanku, choć jakby coraz  mniej.

Mam nadzieję, że to się jakoś utrze i Tośka pogodzi się, że nie jest już jedyną królową na włościach, bo Luśka wymiata.




piątek, 15 listopada 2013

Witam

No więc tak, sezon na działce się zakończył, a my siedzimy w domu i oglądamy przez szybę ptaszki na balkonie.

Mój klon znalazł sobie nowy dom i do nas nie przyjdzie, może i dobrze, dwa czarne koty w jednym domu to chyba za wiele jak na człowieków.
Jest jeszcze Lusia, szaro-bura, ala Maciek, i człowieki coś mówią, że może na zimę ją wezmą, wysterylizują, aby więcej małych bezdomnych kotków na działce nie rozmnażać. Hmm.


Poza tym te konie wielkie takie były w odwiedzinach. Znaczy łosie czy jak im tam. Przyszły najeść się aronii. Najadły się i poszły, a człowieki miały radochę po pachy.


Nawet łoszy portrecik strzelili :-))

Jak znam człowieków, to pewnie za chwile zawiśnie na ścianie (portrecik, nie łosza) jako trofeum bezkrwawych łowów :-)
Może by tak mnie portrecik strzelili, coś się ostatnio ociągają, a przecież pyszczek mam równie piękny, co ja piszę, piękniejszy od tej pani powyżej, czyż nie? A, zapomniałam nadmienić, że to ja Tosia piszę, chłopaki już dawno spasowali.

piątek, 1 listopada 2013

Halloween

Miałam napisać wczoraj, ale nawiedziły nas dynie.

Jak co roku pojawiły się  na stole i zaczęły świecić.

Czyż ta duża dynia nie podobna jest czasem do mnie??
Tymczasem pogoda ładna, jeżdżę na działkę i podziwiam, a to kwiatki,

a to robaczki,

a to nowy domek dla ptaków,

no i oczywiście przybyszów z kosmosu, czyli kotków, które nas odwiedzają.


Ponoć czeka mnie jakaś niespodzianka, aż strach się bać. Ludzie znaleźli mojego klona i...

Dobra, za dużo się tych dyń naoglądałam i jakieś horrory mi się śnią.

czwartek, 24 października 2013

Letnia jesień

Pogoda jak się patrzy, więc ludzie biorą mnie na działkę. Przyjeżdżam ja ci w oczekiwaniu na stado obcych, rozglądam się, zaglądam, a tu cisza.


Myślę sobie, zrelaksuję się, odpocznę,


aż tu nagle myk i jest


i się szarogęsi, jakby był u siebie.



Pobawiłam się z nim w chowanego,

ale on był zajęty czymś innym, więc

zapakowałam się w budkę i wróciłam do domu.