Korzystając z chwili oczekiwania na Gwiazdora, pragnę wszystkim czytelnikom mojego bloga, w szczególności moim braciom Lolkowi i Leonowi, życzyć miłych, fajnych, wesołych Świąt i wielu zabawek i smakołyków pod choinką.Wasz Lucek.
Co to za facet - myślę sobie - i skąd się wziął?
Podszedłem do niego i pytam, co on tu robi, a on nic, tylko się śmieje i w kółko to samo gada. Pomylony jakiś czy co? Może chociaż pobawić się będzie chciał, ale gdzie tam,
tylko stoi i się gapi. Maciek mówił, że on przynosi prezenty w Wigilię. Ciekawe w czym? Jak on ani torby, ani siatki nie ma. Ale niech tam, zobaczymy później.
Ale też nie bardzo chciał się ze mną bawić. Maciek z Rudym namówili Maggie, aby przebrała się za renifera,
a potem tarzali się ze śmiechu po podłodze. Ja się jej tylko z ciekawością przyglądałem, bo nigdy żadnego renifera jeszcze nie widziałem, i stwierdziłem, że wygląda mało ciekawie .
Wesołych Świąt :))
Gdy już przykładnie leży na podłodze, my się po nim tarzamy, aby czasem nie było zbyt czyste i aby pozostała na tym praniu nasza sierść.


Kiedy ludzi nie ma w domu, namiętnie się po nim ganiamy i się bijemy.
Albo ucinamy sobie drzemkę na najwyższej półce w przedpokoju.
Na ogół ludzie zaczynają się ruszać, znaczy jest nadzieja, że zaraz wstaną. Jak to nie pomaga, zaczynam podrzucać piszczącą myszkę albo walić łapą w zasłony. Skutek zostaje osiągnięty. Człowiek siada na łóżku i się przypatruje budzikowi, która to godzina. Potem spogląda na mnie i na inne koty, które w zasadzie jeszcze sobie ucinają drzemkę. Po chwili człowiek wstaje i snuje się do kuchni. Po omacku zapala światło, a ja już go tam radośnie witam i domagam się jedzenia.
Hmmm, może jakieś jedzenie bym zakupił - pomyślałem. Zjadłoby się przepióreczki czy inne kureczki, ale jak to znaleźć? Przyciskałem, naciskałem i w końcu znalazłem........ buty.
Zaglądam od tyłu, ale tam ich nie ma. Z przodu są, z tyłu nie ma. To jak ja mam je w końcu przymierzyć?
Powiedział, że najlepszą terapią na ten bałagan jest zanurzenie pyszczka w śniegu, co też uczynił.

Znużył mnie jedynie i korzystając z okazji śniegowej terapii, jakiej poddały się duże koty, położyłem się na moim nowym legowisku.
Maćkowi terapia śniegowa pomogła, bo rozanielony wszedł do koszyka na zakupy i udawał towar.
Rudy tym razem się nie wypiął, ale dalej drążył w kubku ze śniegiem w poszukiwaniu błogiego spokoju. Widać śnieg na niego nie zadziałał jak ta jego joga.
I takimi oto sposobami przetrwaliśmy te ciężkie dni totalnego bałaganu. Teraz czeka nas już tylko spokój i cisza. Mam nadzieję.